W marcu tego roku miała premierę polska edycja programu Project Runway.
Program szturmem podbił serca amerykanów między innymi dzięki oszałamiającej oraz świetnie sprawdzającej się w roli prowadzącej Heldl Klum. Jak wypadła polska edycja?

Na pewno zamieszała i wprowadziła choć trochę świeżości do polskiego szoł biznesu, bo w końcu skoro mamy za sobą erę szafiarek to czemu nie przejść do następnej, w wersji bardziej profesjonalnej.
Jest to na pewno krok w dobrą stronę, w rezultacie jakaś konkretna promocja młodych i utalentowanych projektantów w Polsce.

W role prowadzącej polskiego Project Runway wcieliła się Anja Rubik, światowej klasy polska top modelka. Może i nie posiada idealnej wymowy i nie wydaje się być tak rozrywkowa jak Heidi Klum, ale spełnia swóją role w 100% i zna świat (wychodzący poza granice Polski) mody najlepiej. Anja jest co tu dużo pisać, naszym "towarem eksportowym", osiągnęła niebywały sukces na arenie międzynarodowej i nie moglibyśmy wybrać lepiej. Nie tylko jest gospodynią programu ale też wchodzi w skład czteroosobowego jury. Ocenę pozostałych członków jury pozostawiam wam, czytelnikom.
Mentorem naszej edycji został Tomasz Oosoliński, podobno jedyny projektant w Polsce który zna się na konstrukcji, krojeniu i szyciu dosłownie od podszewki

Trzeba dodać że program ma określone zasady i mieści się w pewnych ramach i ma celu wypromować nowe pokolenie polskich projektantów. Stety albo niestety na potrzeby tak zwanego szoł TVN wprowadził małe wzmianki, np. przedstawienie uczestników pod określonym kątem. Dlatego między innymi Natalia to taka sierotka ze wsi, pracująca w zimnej piwnicy, a Kuba to światowiec z Edynburga. Ponadto jest to forma reality show, więc niektóre potyczki czy tez sytuacje, albo na siłę zostały wyolbrzymione albo dosłownie wyreżyserowane - przykład górnolotnie nazwany "konflikt" Arletty i Maćka, w przypadku gdy do dyspozycji mieli aż jeden spinacz.

Amerykański Project Runway, a polski Project Runway

Przechodząc do sedna po obejrzeniu pierwszych 11 odcinków (pozostałe to po prostu przygotowania do
finału oraz finał) nasuwa się jeden wniosek czy też problem - polscy projektanci mimo, że kreatywni, zdolni i niekiedy uroczy nie potrafią sprzedać swoich produktów i tym samym nie potrafią rozmawiać z klientami, co przekłada się właśnie na to pierwsze.
Tu też widać wyraźną różnicę między amerykańską wersja, a polską. I nie chodzi tu ani o prowadzącą, jury, budżet , formę, ale o uczestników właśnie, którzy nie potrafią spleść zdania by opowiedzieć o swoim produkcie lub projekcie, o czymś nad czym pracowali z pewną wizją, bo chyba tak było?
Mało tego, nie może dojść do takiej sytuacji, że uczestnik jest w szoku, gdy w obronie jego kreacji stanie juror, w takim przypadku, przez brak wiary we własny projekt, z góry skazujesz się na porażkę.

Wiadomo każdy chciałby pracować na zasadzie ja zaprojektuje , ja stworzę, to moja wizja i to będzie na tyle przekonywujące że ktoś (dodajmy z grubym portfelem) to kupi, bez słowa "ale". Niestety na taką wygodę mogą sobie pozwolić nieliczni i to nie dlatego że mieli szczęście, ale dlatego, że wcześniej przeszli przez etap zdobywania zaufania i bezpośredni kontakt z klientem. Wiadomo jak coś się komuś spodoba to po prostu to kupuje, ale ta zasada to tylko pozorny przypadek, gdyż na świecie jest całe mnóstwo projektantów i ich designerskich kolekcji. Mimo wszystko to program, w którymś jedna osoba wygrywa i to nie małe pieniądze bo aż 300 tyś złotych, mecenat artystyczny marki Simple, i profesjonalną sesje w magazynie ELLE, jest to ciągła rywalizacja i nawet jeżeli to co stworzyłeś nie jest najlepsze lub nie wpisuje się w temat, nie ma wyjścia, musisz ubrać to w jakąś historię, być pewny, że takiego efektu oczekiwałeś i sprzedać to jury, jak wielbłądowi piasek z pustyni.
Oceniając uczestników przez pryzmat tego programu można stwierdzić , że jedynym i zasługującym na wygraną jest Kuba "Jacob" Bartnik, który swoją drogą tego dokonał. Może się komuś nie podobać jego zachowanie, pewność siebie, zarozumiałość, ale dzięki temu odniósł sukces i ma szanse osiągnąć jeszcze więcej.

Warto przypomnieć że moda i projektowanie to nie zabawa w przebieranki i stylizacje dnia, to ogromny i wielomilionowy biznes i żeby w nim zaistnieć trzeba być cholernie pewną siebie osobą, posiadać i ciągle udoskonalać swoje umiejętności , włożyć w to wszystko ogrom pracy i liczyć na odrobinę szczęścia, co jest czasami równoznaczne z dostaniem się do takiego programu jak Project Runway.

Karolina Sekuterska

Karolina Sekuterska

Poszukiwacz nieodkrytych skarbów na przeludnionej wyspie mody.